18 December 2013

Goats cheese salad / Sałatka z kozim serem

Wednesday, December 18, 2013 1 Comments
Wow, I managed whole one good picture... Seriously, today it's so dark and gloomy, that at 1 pm a lamp behind my window went on.

Anyway.
Hubby took me for his work's Christmas party on Sunday. Actually it was my first time at this kind of party, with a sit down three-course meal - my company always takes us to some sort of club, pays for couple of drinks for each of us and that's about it ;) Meal was gorgeous, and I loved the starter of warm goats cheese salad so much, I just had to make it a home.



Ingredients (for 4 portions):
  • 100 g mixed leaf salad (rocket, spinach, red leaf)
  • 3 large oranges
  • 2 cooked beetroots
  • 200 g goats cheese

Preparation:

Peel the oranges, taking care to remove white pith, and cut them into small chunks. Dice the beetroot and crumble the cheese (not too much). Place the leaves on the plate and add the rest of ingredients.

It's important to prepare each plate individually, as mixing ingredients in a bowl will cause the cheese to crumble too much, and beetroot to colour other ingredients.  

If you like, you can warm the cheese in the oven for a few minutes just before serving.






Super, udało mi się całe jedno zdjęcie... Wyobrażacie sobie? Dziś jest tak ciemno i ponuro, że już o 13 za moim oknem świeciła jedna z lamp. 

W każdym razie...
Mąż zabrał mnie w niedzielę na firmową imprezę świąteczną. W sumie to pierwszy raz byłam na takiej eleganckiej, z trzydaniową kolacją - moja firma zabiera nas do jakiegoś klubu lub pubu, funduje po 2 drinki i tyle ;) Kolacja była przepyszna, a przystawka - sałatka z grillowanym kozim serem - przypadła mi do gustu tak bardzo, że koniecznie musiałam powtórzyć ją w domu.



Składniki (na 4 porcje):
  • 100 g mieszanki sałat (szpinak, rukola, sałata czerwona)
  • 3 duże pomarańcze
  • 2 ugotowane buraki
  • 200 g sera koziego

Przygotowanie:

Obieramy pomarańcze, usuwając też białą skórkę, po czym kroimy na małe kawałki. Kroimy buraki w kostkę i kruszymy ser (niezbyt drobno). Kładziemy sałaty na talerz, po czym posypujemy pozostałymi składnikami.

Najlepiej jest przygotowywać każdą porcję osobno, gdyż wymieszanie składników w misce sprawi, że ser zbytnio się pokruszy, a buraki zabarwią wszystko inne. 

Ser można podgrzać przez kilka minut w piekarniku, tuż przed podaniem.

29 November 2013

Bread and butter pudding

Friday, November 29, 2013 1 Comments
To be honest, for long time I've been reluctant to try this dish. Seriously? Bread and butter as a dessert? I've seen it so many times and yet couldn't understand how that could be nice, and couldn't get myself to try it. And then it hit me - it's buttered bread covered with custard and sugar. It's not that different from French toast, right? And I love French toast! Hey-ho, let's give it a go! Keeping the cranberry theme, with fruity addition.

Szczerze mówiąc bardzo długo nie chciałam nawet spróbować tego dania. No bo serio? Chleb z masłem w deserze? Mnóstwo razy się z tym spotkałam, ale nigdy nie mogłam zrozumieć jak to może komuś smakować, sam pomysł wydawał się niedorzeczny. Aż któregoś dnia przyszło mi do głowy, że przecież to chleb z masłem pokryty sosem custard i cukrem. Trochę jak francuskie tosty, nie? A ja uwielbiam francuskie tosty, więc próbujemy! Pozostając w temacie żurawiny, z dodatkiem tych właśnie owoców.






Ingredients (for 3 litre dish):
  • 10 slices white bread
  • 700 ml milk
  • 100 ml double cream
  • 4 eggs
  • 125 g sugar
  • 50 g cranberries*
  • 2 tsp ground cinnamon
  • 1 tsp ground nutmeg
  • butter as needed

Preparation:

Grease the dish with butter. Cut the crust off the bread (I like my crust so I didn't ;)), spread each slice evenly with butter and cut the slices in half diagonally. Place a layer of bread on the bottom of the dish, buttered side up. Add a layer of cranberries, then sprinkle with 25 g sugar and 1 tsp cinnamon. Arrange another layer of bread, sprinkle with nutmeg and set aside.

For the custard, gently warm the milk and cream together, to a scalding point - but don't let it boil. In a bowl crack the eggs with 50 g sugar. and lightly whisk. Slowly add the warm milk-cream mixture, stirring continuously.

Pour the custard over prepared bread, sprinkle with remaining sugar and cinnamon.

Bake in preheated oven in 180C for about 30 minutes, until custard is set and the top is lightly brown.

Great with some extra cranberry sauce (see previous post)



*You can use raisins or some other berries instead





Składniki (na 3-litrowe naczynie):
  • 10 kromek białego pieczywa tostowego
  • 700 ml mleka
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 4 jajka
  • 125 g cukru
  • 50 g żurawiny*
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • masło wg potrzeby

Przygotowanie:

Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Odkrajamy skórkę od chleba (ja zostawiłam bo lubię ;)), smarujemy każdą kromkę masłem i przekrajamy na pół po przekątnej. Układamy w naczyniu warstwę chleba, masłem do góry. Posypujemy żurawiną, 25 g cukru i łyżeczką cynamonu. Układamy kolejną warstwę chleba, posypujemy gałką muszkatołową i odstawiamy na bok.

Do custard podgrzewamy mleko ze śmietanką, doprowadzając do punktu wrzenia, ale nie gotując. W misce ucieramy jajka z 50 g cukru, po czym ostrożnie wlewamy gorące mleko, ciągle mieszając. 

Polewamy przygotowany chleb przygotowanym sosem, całość posypujemy pozostałym cukrem i cynamonem.

Pieczemy w 180C przez ok. 30 minut, aż custard się zetnie, a wierzch zbrązowieje.

Świetnie smakuje z żurawinowym sosem (zobacz poprzedni post)


*zamiast żurawiny można użyć rodzynek albo dowolnych bakalii









Akcja ŻURAWINOWA!

22 November 2013

Mini goats cheese tarts / Mini tarty z kozim serem

Friday, November 22, 2013 0 Comments
Perfect idea for quick, light lunch, when like me you don't have much time for cooking - with Adam being little attention seeker I can only get a little bit of time for cooking while he sleeps ;)

Super pomysł na szybki, lekki lunch, zwłaszcza jeśli jak ja nie macie zbyt dużo czasu na gotowanie - z Adasiem, który non-stop domaga się mojego zainteresowania, mogę zaszyć się w kuchni tylko wtedy, kiedy on śpi ;)




Ingredients (for 4 tarts):
  • ready-rolled puff pastry
  • 1 tomato
  • 100 g goats cheese
  • few spinach leaves
  • 1 beaten egg

Preparation:

Cut the pastry into rectangles (or other shape you prefer). Slice the tomato and put one slice on each pastry rectangle. Cover the tomato with crumbled goats cheese, add spinach leaves and top with more cheese - remember to leave about 1 cm around the edges. Once you place all the ingredients on top of the pastry, roll the edges towards the inside and brush with beaten egg. Bake in preheated oven in 180C, for about 15-20 minutes, until cheese is melted and pastry golden brown.




Składniki (na 4 tarty):
  • gotowe ciasto francuskie
  • 1 pomidor
  • 100 g koziego sera
  • kilka liści szpinaku
  • 1 jajko, lekko rozbite

Przygotowanie:

Tniemy ciasto na prostokąty (lub dowolny kształt jaki się wam podoba). Pomidora kroimy w plasterki i układamy na cieście, posypujemy pokruszonym serem, na to kładziemy szpinak i znów posypujemy serem - przy nakładaniu składników pamiętamy, aby zostawić ok 1 cm wolnego miejsca przy brzegach. Po ułożeniu składników na wszystkich przygotowanych prostokątach zawijamy brzegi do środka i smarujemy ciasto rozbitym jajkiem. Pieczemy w nagrzanym do 180C piekarniku, ok. 15-20 minut, aż ser się roztopi, a ciasto lekko zbrązowieje.



Orange cake / Ciasto pomarańczowe

Friday, November 22, 2013 6 Comments
Gorgeously orange cake, using lemon drizzle recipe. Unfortunately I didn't manage to take almost any good pictures - I hate when it gets dark by 4 pm, but I was afraid (quite right) that the cake wouldn't make it until morning. And with fussy Adam it's just impossible to make anything earlier in the day, when Hubby is at work.


Cudowne pomarańczowe ciasto, zrobione na podstawie klasycznego prepisu na cytrynowe (lemon drizzle). Szkoda mi trochę zdjęć, ale gdy o godzinie 16 już się robi ciemno, a do 15 jestem z marudnym Adaśkiem sama, nie mam nawet szans na wcześniejsze gotowanie :( Ale bałam się (słusznie zresztą), że do rana ciasto nie dotrwa.





Ingredients (for small cake, 18 cm tin):

  • 150 g plain flour
  • 1.5 tsp baking powder
  • 150 g caster sugar
  • 3 eggs
  • 100 ml soured cream
  • 100 ml oil
  • zest from 2 oranges
  • 4 tbsp orange juice

Preparation:

Sift the flour and baking powder into a mixing bowl, stir in the sugar. In a separate bowl whish together eggs, cream, oil, orange juice and zest. Pour the liquid into the dry ingredients and mix until combined. Pour the mixture into greased baking tin and bake in the preheated oven, in 180C, for about 45-60 minutes, until golden brown. 

Enjoy still warm, with a cup of tea ;)





Składniki (mała forma, 18 cm):
  • 150 g mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 g drobnego cukru do wypieków
  • 3 jajka
  • 100 ml śmietany
  • 100 ml oleju
  • starta skórka z 2 pomarańczy
  • 4 łyżki soku pomarańczowego

Przygotowanie:

Przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i cukrem umieszczamy w misce. W osobnym naczyniu rozbijamy jajka razem ze śmietaną, olejem, sokiem i skórką pomarańczową. Dodajemy mokre składniki do suchych i dokłądnie mieszamy. Gotowe ciasto wylewamy do natłuszczonej formy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180C, przez ok. 45-60 minut, aż ciasto uzyska lekko brązowy kolor. 

Świetne jeszcze ciepłe, do herbatki :)

16 November 2013

Pear & cardamom muffins / Muffinki z gruszką i kardamonem

Saturday, November 16, 2013 2 Comments
I had this flavour combination in mind for quite a while now, and couldn't remember what inspired me. Then I was talking to my mum and she mentioned the pear and cardamom purée she had when I was visiting Poland, but we never got to try it that time. Yup, that was the thing! Since I made the apple&cinnamon muffins, I had the pear&cardamom idea stuck in my head.

Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie to połączenie smaków, ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć, skąd mi się to wzięło. Przypomniała mi rozmowa z mamą - jak ostatnio byłam w Polsce, miała słoiczek gruszkowego musu właśnie z kardamonem i anyżem (chociaż twierdzi, że anyż wszystko inne zabił smakiem). To właśnie stąd to połączenie! A odkąd upiekłam poprzednie muffinki, jabłkowo-cynamonowe, ubzdurałam sobie zrobić gruszkę z kardamonem właśnie :)





Ingredients:
  • 300 g plain flour 
  • 2 tsp baking powder
  • 100 g soft brown sugar
  • 4 tbsp oil
  • 4 large ripe pears
  • about 150 ml milk
  • 6 cardamom pods
  • 2 eggs
  • pinch of salt
Preparation:

Peel and the pears and grate using the large mesh. Place the fruit in a jug and add enough milk to get 300 ml liquid. Place the eggs in a separate bowl or jug and beat lightly, then beat in the pear-milk mixture and oil. 
Open the cardamom pods, extract the seeds and grind them using a mortar.
Sift together the flour, baking powder and salt into a large bowl and stir in the sugar and cardamom. Add the liquid and stir gently until combined. Spoon the mixture into lined muffin tray. Bake in a preheated oven, 200C, for about 20 minutes.





Składniki:
  • 300 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g miękkiego brązowego cukru
  • 4 łyżki oleju
  • 4 duże, dojrzałe gruszki
  • ok. 150 ml mleka
  • 6 nasion kardamonu
  • 2 jajka
  • szczypta soli
Przygotowanie:

Obieramy gruszki i ucieramy na dużych oczkach tarki. Starte owoce umieszczamy w misce i dodajemy tyle mleka, aby otrzymać 300 ml płynu. W osobnym naczyniu lekko rotrzepujemy jajka, po czym dodajemy gruszki z mlekiem i olej. 
Rozgniatamy kardamon i usuwamy nasionka, które następnie rozgniatamy za pomocą moździerza.
Do dużej miski przesiewamy razem mąkę, proszek do pieczenia i sól, dodajemy cukier i kardamon. Dodajemy mokre składniki i delikatnie mieszamy aż wszystkie dokładnie się połączą. Gotowe ciasto wykładamy do formy wyłożonej papilotkami i pieczemy w nagrzanym piekarniku w 200C przez ok. 20 minut.



04 November 2013

Apple & cinnamon muffins / Muffiny jabłkowo-cynamonowe

Monday, November 04, 2013 1 Comments
Perfect autumn treat. 
Well, we were going to visit some friends on Saturday evening, so it would've been nice to bring something with us. I wanted to make something sweet and it came down to the muffins. I kinda regretted that we couldn't just keep them all for ourselves ;)

Idealne na jesień.
Cóż, wybieraliśmy się w sobotni wieczór z odwiedzinami do znajomych, więc dobrze było coś ze sobą przynieść. Chciałam zrobić coś słodkiego i stanęło na muffinkach. Trochę żałowałam, że nie mogliśmy sami wszystkich zjeść ;)




Ingredients:

  • 300 g plain flour
  • about 150 ml milk
  • 2 tsp baking powder
  • 4 tbsp oil or melted and cooled butter
  • 100 g soft brown sugar
  • pinch of salt
  • 2 eggs
  • 3 apples
  • 2 tsb ground cinnamon
Preparation:

Peel and core the apples. Set one aside and make a purée from the two - use a blender or grate using the smallest mesh (I have special grater to make baby food). Place the puréed apples in the jug and add enough milk to get 250 ml liquid. Place the eggs in a separate bowl or jug and beat lightly, then beat in the apple-milk mixture and oil/butter. 
Sift together the flour, baking powder and salt into a large bowl and stir in the sugar and cinnamon. Add the liquid and stir gently until combined. Dice the remaining apple into small cubes and add to the mix. Spoon the mixture into lined muffin tray. Bake in a preheated oven, 200C, for about 20 minutes.





Składniki:
  • 300 g mąki
  • ok. 150 ml mleka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki oleju lub stopionego i schłodzonego masła
  • 100 g miękkiego brązowego cukru
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 3 jabłka
  • 2 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:

Obieramy jablka i usuwamy pestki. Odkładamy jedno na później, a z dwóch robimy mus - można użyć blendera, lub zetrzeć na najmniejszych oczkach tarki (ja użyłam specjalnej tarki do niemowlęcych papek). Umieszczamy jabłkowy mus w misce i dodajemy tyle mleka, aby otrzymać w sumie 250 ml płynu. W osobnej misce lekko roztrzepujemy jajka, po czym dodajemy jabłkowo-mleczną mieszankę i olej/masło.
Do dużej miski przesiewamy razem mąkę, proszek do pieczenia i sól, dodajemy cukier i cynamon. Dodajemy mokre składniki i delikatnie mieszamy aż wszystkie dokładnie się połączą. Odłożone wcześniej jabłko kroimy w drobną kostkę i dodajemy do mieszanki. Gotowe ciasto wykładamy do formy wyłożonej papilotkami i pieczemy w nagrzanym piekarniku w 200C przez ok. 20 minut.





08 September 2013

Yoghurt buns / Jogurtowe bułeczki

Sunday, September 08, 2013 5 Comments



Super easy, super quick, perfect when you fancy freshly baked buns for breakfast. No yeast, no waiting, no fuss.

Ingredients (about 6 small or 4 larger buns):
  • 300 g plain flour
  • 200 ml natural yoghurt
  • 100 g butter
  • 1 egg
  • 2 tsp baking powder
Preparation:

Chop the butter into small pieces. Add the flour and baking powder and combine together, until you achieve crumble-like texture. Add yoghurt and egg and knead until all ingredients are combined in a smooth dough (it will be quite sticky). Form the buns and place on a baking tray lined with baking paper. Bake in 180C for about 30 minutes. 




Super łatwe, super szybkie, idealne gdy macie ochotę na świeże bułeczki na śniadanie. Bez drożdży, bez czekania, bez wydziwiania.

Składniki (na ok. 6 małych lub 4 większe bułeczki):
  • 300 g mąki
  • 200 ml jogurtu naturalnego
  • 100 g masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:

Masło drobno siekamy, wyrabiamy z mąką i proszkiem do pieczenia, aż powstaną grudki. Następnie dodajemy jogurt i jajko. Wyrabiamy do uzyskania gładkiego ciasta (będzie dosyć klejące), z którego następnie formujemy bułeczki. Bułeczki wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w 180C przez ok. 30 minut.


02 September 2013

Veggie lasagne / Wegetariańska lasagne

Monday, September 02, 2013 2 Comments
My ultimate comfort food. I think it's actually so much quicker to make than a meaty one, which with Adam's crazy sleeping and feeding patterns means a lot. Luckily today Hubby took over for a bit, I cooked us lunch, and we finally managed some time together. I'm slowly forgetting how nice it is to just sit and have a meal together. Bonus: a meal went without Adam stuck to me :)

This recipe actually came together by accident, but after making it once we fell in love with it!



Ingredients:

  • 1 onion
  • 6 tomatoes
  • 1 aubergine
  • 1 small corugette
  • 6 new potatoes, boiled
  • 6 mushrooms
  • 1/2 small tin of sweetcorn
  • white sauce
  • 50 g grated cheese
  • mixed herbs, salt, pepper
  • lasagne sheets

*Please note that this is not the list you MUST use. Adjust it according to your own preferences, as even I use different ingredients/amounts every time. The above is what I used today.*


Preparation:

Tomato sauce: Dice the onion and fry in the deep pan until soft and starting to brown. Add about a teaspoon of mixed herbs, fry for couple of minutes and add chopped tomatoes. Add a bit of water and let it simmer until tomatoes are cooked - I leave the sauce slightly chunky. Add salt and pepper to taste.

You can layer the lasagne as you wish, but that's what I usually do (from the bottom):
  • sliced aubergine
  • half of the sweetcorn
  • half of the mushrooms, sliced
  • few slices of potatoes
  • tomato sauce
  • lasagne sheet
Repeat, replacing aubergine with courgette. Cover the final layer of pasta with white sauce (I admit, I used the jar today. Adam is not that generous with his time). Sprinkle grated cheese all over the top and bake in 200C for about 20-30 minutes. Serve with salad.






Moje "comfort food". Wydaje mi się, że dużo szybsza do zrobienia niż wersja mięsna, a przy szalonej Adasiowej rutynie (lub raczej jej braku) jest dużym plusem. Szczęśliwie dzisiaj mój kochany Mąż przejął na chwilę pałeczkę, zrobiłam więc obiad i w końcu udało nam się chwilę spędzić razem. A wspólny posiłek bez Adasia przyklejonego do mnie? Już nie pamiętam kiedy ostatnio tak było :)

Ten przepis powstał kiedyś przez przypadek, a skończyło się miłością od pierwszego kęsa!

Składniki:
  • 1 cebula
  • 6 pomidorów
  • 1 bakłażan
  • 1 mała cukinia
  • 6 ugotowanych młodych ziemniaczków
  • 6 pieczarek
  • 1/2 małej puszki kukurydzy
  • beszamel
  • 50 g startego sera
  • mieszanka ziół, sól, pieprz
  • makaron do lasagne
*Uwaga! Listy nie trzeba się ściśle trzymać, można dowolnie modyfikować rodzaj lub ilość składników - ja sama właściwie za każdym razem robię inaczej. Powyższa lista to składniki użyte akurat dziś.*

Przygotowanie:

Sos pomidorowy: Cebulę drobno kroimy i podsmażamy na głębokiej patelni aż zmięknie i zacznie nabierać złotego koloru. Dodajemy zioła i podsmażamy kolejne parę minut, po czym wrzucamy pokrojone w kostkę pomidory. Dodajemy trochę wody i gotujemy aż pomidory zupełnie zmiękną - ja lubię sos pełen pomidorowych kawałków, gotując dłużej uzyskamy gładki sos. Doprawiamy solą i piepzem.

Możecie układać warstwy w dowolny sposób ,a tak zwykle wygląda to u mnie:
  • plastry bakłażana
  • połowa kukurydzy
  • połowa grzybów pokrojonych w plasterki
  • pokrojone w plastry ziemniaki
  • sos pomidorowy
  • makaron lasagne
Powtarzamy, zastępując bakłażan cukinią. Ostatnią warstwę makaronu zalewamy beszamelem (przyznaję się, że dziś użyłam sosu ze słoiczka, Adam nie jest zbyt hojny jeśli chodzi o czas). Całość posypujemy startym serem i zapiekamy w piekarniku w temp. 200C przez 20-30 minut. Podajemy z prostą sałatką.




09 August 2013

Seviyan

Friday, August 09, 2013 6 Comments
W końcu obiecany mężusiowy smakołyk :)

Seviyan. Deser na bazie mleka i cieniutkiego makaronu vermicelli, trochę jak pudding ryżowy tylko z makaronem ;) Bardzo łatwy i szybki w przygotowaniu - właśnie zrobiłam go pierwszy raz sama, zostawiona tylko z instrukcjami od Męża. 

Składniki:
  • pół paczki makaronu vermicelli (ok. 75 g)*
  • 100 g masła
  • 800 ml mleka
  • 4-5 całych nasion kardamonu 
  • 4 łyżeczki wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki płatków migdałowych
  • garść rodzynek
  • 4-5 łyżeczek cukru

* po przejrzeniu oferty sklepów z żywnością orientalną znalazłam tylko ryżowy makaron z Chin, szczerze mówiąc nie wiem czy się nada - pakistański jest z pszenicy, lekko brązowy; można by pewnie spróbować ze zwykłym makaronem

Przygotowanie:

W głębokiej patelni (lub garnku) rozpuszczamy masło i dodajemy kardamon. Wsypujemy makaron, starając się cały wymieszać z masłem - należy uważać, żeby zbytnio się nie przypiekł! Dodajemy mleko, cukier, wiórki kokosowe, migdały i rodzynki. Całość gotujemy na wolnym ogniu ok. 5 minut, aż zgęstnieje, a makaron zmięknie - można dodać więcej mleka, jeśli ktoś woli rzadszy deser.




Finally, the long-awaited Hubby's treat :)

Seviyan. Dessert made of milk and vermicelli noodles, slightly similar to a rice pudding. Very quick and easy to prepare - this was my first attempt being left with just a few instructions from the Hubby.

Ingredients:
  • half a pack of vermicelli noodles (approx. 75 g)
  • 100 g unsalted butter
  • 800 ml milk
  • 4-5 cardamom pods 
  • 4 tsp dessicated coconut
  • 2 tsp almond flakes
  • handful of raisins
  • 4-5 tsp sugar

Preparation:

Melt the butter in a deep pan and add cardamom pods. Add the vermicelli and let the butter coat the noodles - be careful not to crisp them too much! Add milk, sugar, coconut, almonds and raisins. Bring everything to the boil and then simmer for about 5 minutes, until noodles are soft and the mix thickens. You can add more milk if you prefer it more runny.

08 August 2013

Eid Mubarak!

Thursday, August 08, 2013 1 Comments
Eid Mubarak kochani - wesołych świąt zakończenia Ramadanu. Niektórzy zaczynają świętować od jutra, ale już od wczoraj wiadomo, że w Arabii Saudyjskiej zaobserwowano księżyc zwiastujący koniec postu. Atmosfera w naszej dzielnicy nie do opisania - wszędzie kolejki po jedzenie, tłumy w sklepach z tradycyjną odzieżą, co krok ustawione stragany z bransoletkami, dziewczyny malujące hennę na dłoniach. Żal mi trochę, że nie skusiłam się na malowanie na ulicy, tylko kupiłam jak rok temu własną hennę - Adaś w nocy tak szalał, że Mąż prawie przespał poranną świąteczną modlitwę, a ja o jakimkolwiek zdobieniu się mogłam zapomnieć - henna potrzebuje też czasu na wyschnięcie, nie mówiąc już o samym malowaniu, a ja nie miałam nawet kilku minut na lakier do paznokci ;) Od zmierzchu fajerwerki - były wczoraj, słyszę i teraz. Od kilku dni (znowu, jak z sernikiem) obiecuję też Mężowi, że zrobię mu tradycyjny pakistański deser, zwykle serwowany właśnie z okazji świąt - jutro wciąż Eid, może jutro się uda :) 

*

Eid Mubarak darlings - happy end of Ramadan. Some people don't celebrate until tomorrow,but it's been announced yesterday that Saudis have sighted the new moon. The atmosphere in our area is unbelievable - crazy queues for food, packed clothes shops, every few meters someone sells bangles, girls paint hands with henna. I slightly regret not having it done, but buying my own henna instead like last year - Adam was so fussy last night, that Hubby almost slept through the Eid prayer time, and I could forget any kind of adornment for myself - henna needs time to dry, not to mention the actual painting, and I didn't even manage 5 minutes for nail polish ;) There are fireworks since sunset - there were some last night and I can hear more right now. For the past few days (just like with cheesecake) I also promise Hubby that I'd make him a traditional Pakistani dessert, usually served during celebrations - it's still Eid tomorrow, so maybe... :)


Tak wystrojeni byli moi obaj mężczyźni :)
*
That's what my both handsome men wore :)


A takie śniadanie zostało nam zaserwowane u cioci: halwa puri (na słodko), haleem (mięsny gulasz), aloo cholay (curry z ciecierzycy i ziemniaków) oraz posypany sezamem chlebek naan prosto z pieca.
Pycha!
A jutro ciąg dalszy świętowania :)
*
And that's the Eid breakfast we've been served at auntie's: halwa puri (sweet), haleem (meat stew), aloo cholay (chickpea and potato curry) and fresh naan straight from the oven.
Yum!
More celebration tomorrow! :)

01 August 2013

Czekoladowy sernik na zimno / Chocolate cheesecake

Thursday, August 01, 2013 2 Comments
Zabieram się za tego posta od dobrych kilku dni... Adaś jest niesamowicie marudny i podejrzewam kolki. Pielęgniarka przy ważeniu poradziła ograniczyć kwasy w diecie i chyba pomogło - wygląda na to, że zaszkodziły mu wypijane pzeze mnie hektolitry soku pomarańczowego.

W każdym razie jest lepiej i mama w końcu znalazła chwilkę na pobyt w kuchni. Już od dawna obiecywałam zrobić ten nieszczęsny sernik i w końcu jest :)

Sernik na zimno, idealny na lato. Prosty i szybki w przygotowaniu. Nie tylko halal, ale świetny dla wegetarian - ani grama żelatyny! Moja mama nie chciała uwierzyć, że bez tego stężeje ;) A przy dobrze dobranych proporcjach masa jest na tyle gęsta, że nie trzeba dodawać nawet wegetariańskiej żelatyny (z którą nie bardzo się lubię).

Przyznam się od razu, że zwykle robię go z białą czekoladą, która idealnie współgra z malinami. Ale czasem w pośpiechu włącza się tryb idioty - chcąc maksymalnie wykorzystać krótki okres próbowałam roztopić czekoladę w mikrofali. Jak widzicie, koniec końców musiałam użyć mlecznej ;)





Składniki (na foremkę o średnicy 23 cm)
  • 600 ml śmietany kremówki
  • 600 g serka Philadelphia
  • tabliczka czekolady
  • 200 g ciasteczek digestive
  • 150 g roztopionego masła
  • opakowanie malin
  • cukier wg. uznania (ja nie dodaję wcale, czekolada nam wystarczy)


Przygotowanie:


Ciasteczka kruszymy jak najdrobniej - niemal do konsystencji bułki tartej. Pokruszone mieszamy z masłem i otrzymaną masą wykładamy dno foremki, dobrze ubijając aby otrzymać równy spód. Zapiekamy w 180C przez ok. 10 minut, po czym odstawiamy do całkowitego wystygnięcia. Czekoladę roztapiamy. Używając miksera ubijamy śmietankę na niezbyt sztywno, po czym miksujemy z serkiem. Dodajemy roztopioną czekoladę, mieszając już łyżką. Ostrożnie dodajemy maliny, zostawiając nieco do ozdoby. Gotową masę wykładamy na ostudzony ciasteczkowy spód i dekorujemy pozostałymi malinami. Całość wstawiamy do lodówki, najlepiej na noc.




I've been trying to write this for the past few days... Adam is really grumpy and I suspect he might be a bit colicky. When we went to weigh him, I've been told to cut down on acidic foods, and it seems to have worked - looks like the crazy amounts of orange juice I've been drinking are to blame.

Anyway he seems a bit better now, so mummy got a moment to spend in the kitchen. I promised to make this cheesecake for a while now, so here it is :)

I first came across this recipe when Hubby's cousin made a video of it to share with everyone, as it's her "famous cheesecake". To be honest I couldn't find it among all the stuff she'd post on facebook, so I slightly altered the recipe for my own convenience.

Perfect summer dessert. Easy and quick to prepare. Not only halal, but also great for vegetarians - not a bit of gelatine inside! My mum didn't want to believe it would set without it ;) But with well balanced proportions of ingredients it becomes thick enough. You can skip the gelatine, even the veggie one (which I personally can't work with). 

I must admit - normally I use white chocolate, which I think goes perfectly with the raspberries. But when you're in the rush it's easy to get into an idiot mode - to make things quicker I tried melting my chocolate in the microwave, which resulted in me using milk chocolate after all.

Ingredients (for 23 cm cake tin):
  • 600 ml double cream
  • 600 g soft cheese
  • chocolate
  • 200 g digestive biscuits
  • 150 g melted butter
  • pack or two of raspberries
  • sugar to taste (I don't actually add any as we find chocolate sweet enough)

Preparation:

Crush the biscuits to the crumbs. Add melted butter and mix thoroughly. Tip into the tin and press firmly to create an even base. Bake in 180C for about 10 minutes, then allow to cool. Melt the chocolate. Whip the cream and mix in the cheese, using electric mixer. Add melted chocolate, stirring with a spoon. Carefully add raspberries, leaving some for decoration. Spoon the mixture onto the biscuit base and decorate with raspberries. Place in the fridge to set, preferably overnight.



21 June 2013

Ciasto drożdżowe / Yeast cake

Friday, June 21, 2013 8 Comments
Coś mi się maluszek nie spieszy, chyba mu za wygodnie u matki ;) Jesteśmy na razie dzień po terminie, zobaczymy jak dalej pójdzie... Owszem, chcieliśmy doczekać do wtorkowego  przyjazdu moich rodziców, ale teraz to oni czekają. 

Póki co staram się relaksować i korzystam, że jeszcze jest czas coś upichcić ;) Wczoraj pokusiłam się o puszyste drożdżowe ciacho - muszę przyznać, że mój piekarnik za każdym razem pozytywnie mnie zaskakuje :)




Przepis niezwykle prosty i uniwersalny, ciasto można robić z dowolnymi owocami sezonowymi. W Polsce sezon truskawkowy, więc na fali pojawiających się wszędzie przepisów i ja wybrałam się po truskawki do drożdżówki.

Składniki:

Zaczyn:
  • 14g suchych drożdży
  • pół szklanki letniego mleka
  • pół szklanki mąki
  • 1/4 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
Ciasto:

  • 2 1/2 szklanki mąki
  • pół szklanki letniego mleka
  • 1/4 kostki masła (roztopionego)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • aromat waniliowy

Do dużego naczynia wlewamy mleko i wsypujemy drożdże, po czym dokładnie mieszamy. Wsypujemy mąkę, cukier i sól. Mieszamy do dokładnego połączenia składników, po czym przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż zaczyn podwoi objętość.
Do przygotowanego wcześniej zaczynu dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy do uzyskania gładkiej masy. Ponownie odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Ciasto wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia - jeśli macie nieprzywieralną formę, można pominąć papier (jak ja). Na wierzchu układamy truskawki (bądź inne, ulubione owoce sezonowe). Pieczemy w 180C przez ok. 45 minut, do suchego patyczka.

Ciasto najlepsze jest oczywiście jeszcze ciepłe, posypane cukrem-pudrem :)



Very easy and versatile recipe that allows you to use pretty much any of your favourite seasonal fruit. Since it's strawberry season in Poland, even I got tempted to go and get some strawberries with this cake in mind :)

Ingredients:

Leaven:

  • 14g dried yeast 
  • 1/2 cup plain flour
  • 1/2 cup lukewarm milk
  • 1/4 tsp sugar
  • pinch of salt
Dough:

  • 2 1/2 cups plain flour
  • 1/2 cup lukewarm milk
  • 1/4 (~60g) butter, melted
  • 1/2 cup sugar
  • 1 egg 
  • 1 egg yolk
  • vanilla aroma
Preparation:

Pour milk into a large bowl. Sprinkle the yeast over the milk and stir carefully. Add flour, sugar and salt. Mix the ingredients thoroughly, then cover the bowl and place the leaven in warm place to double its quantity.

Once the leaven has risen add the remaining ingredients and mix thoroughly until you get a smooth dough. Cover and leave to rise again.

Once risen, transfer the cake mix to a baking tin lined with baking paper - if using non-stick tin you can leave the paper (I did). Place the fruit of your choice on top of the cake. Bake in 180C for about 45 mins.

Best served while still warm, dusted with a bit of icing sugar :)

14 June 2013

Zupa marchewkowa / Carrot soup

Friday, June 14, 2013 2 Comments
Jestem fanką zup wszelakich. Jak już mój maluch podrośnie, będę mistrzynią w gotowaniu dziecięcych papek, haha ;) A że w Lidlu tanie marchewki, dziś nasz domowy faworyt - zupa marchewkowa. Przyznam szcerze, że jak pierwszy raz widziałam kogoś ją robiącego w "Come dine with me", myślałam że to conajmniej dziwne danie. Po pierwszej próbie zmieniłam zdanie i odtąd zupa robi furorę wśród całej rodziny :) Marchewka z natury jest nieco słodka, więc sekretem zupy jest odpowiednie jej doprawienie - powinna być nieco pikantna. Z tego względu jest daniem raczej zimowym, ale przy braku letniej pogody sprawdza się i teraz :)

Składniki:
  • 1 kg marchwi
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 1-2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka chilli w proszku
  • pieprz do smaku
Przygotowanie:

Marchewkę kroimy w kostkę - nie musi być bardzo drobna, ale czym mniejsza tym łatwiej się gotuje. Pokrojoną wrzucamy do garnka i zalewamy bulionem. Wsypujemy przyprawy. Gotujemy na średnim ogniu aż marchewka będzie zupełnie miękka, może być nawet trochę rozgotowana. Po ugotowaniu miksujemy w blenderze kielichowym (lub ręcznie) na gładką masę. Jeśli zupa jest za gęsta można dolać więcej bulionu lub po prostu wody. Zupa najlepsza jest serwowana z grzankami podsmażanymi na maśle :)




I'm a big fan of soups of any kind. Once my baby grows up a bit, I'll be a baby food master ;) As Lidl had cheap carrots, today I serve our favourite - carrot soup. I must admit that when I saw someone make it on "Come dine with me" for the first time, I thought it's weird - to say the least. After my first attempt, however, I changed my mind and it's been a massive hit among the whole family ever since :) Carrot is normally rather sweet, so the secret to this soup is seasoning - it should be slightly spicy. It is rather winter dish, but since we're currently lacking summer weather, it works now as well :)

Ingredients:
  • 1 kg carrots
  • 1.5 l vegetable stock
  • 1-2 tsp ground coriander
  • 1 tsp chilli powder
  • pepper to taste

Preparation:

Dice the carrots - you don't necessarily need to make perfect or very small pieces, but the smaller you make it the easier it cooks. Put the carrots in the pot and pour in the stock. Add the spices. Cook on medium heat until the carrots get soft, don't worry to get it slightly overcooked. Once they're cooked blend them using liquidiser or hand blender to a smooth cream. If the soup gets too thick you can add more stock, or just water. Ready soup is best served with butter-fried croutons :)


11 June 2013

Banoffee Muffins

Tuesday, June 11, 2013 0 Comments
Pogoda chyba się poprawia - czuję się trochę mniej ociężała. Wczoraj było koszmarnie, dopadły mnie chyba tzw. "skurcze przepowiadające" - okropny ból w biodrach doprowadził mnie niemal do płaczu. No i standardowo huśtawka nastrojów, a Mąż znów nie zrozumiał, że ja płaczę bo... bo tak! Dziś jest dobrze - dałam się namówić na spacer do miasta, Młody nie wariował jak ostatnio, landlord przyszedł naprawić bojler i znów mamy ciepłą wodę, być może jutro zainstaluje się pralka. Jestem nastawiona pozytywnie, dziś jest jeden z tych dni, kiedy wszystko się układa.

O muffinach miało być ;) Wyprawa do miasta zaowocowała tym, że w końcu sprawiłam sobie nową, porządną wagę kuchenną (stara się rozsypała podczas przeprowadzki, ale to mała strata ;)). A skoro tak, to idziemy za ciosem, uzupełniamy zapasy mąki i jajek i pieczemy!

O ile muffiny bananowe robiłam już wcześniej, nie byłam do końca pewna jak wyjdą z dodatkiem toffee. Miałam jednak ambicję odtworzyć te, które posmakowały mi bodajże w Costa, więc raz kozie śmierć! Moje obawy pogłębiał fakt, że miał być to mój pierwszy wypiek w nowym piekarniku, ale po sukcesie z muffinami czuję, że się zaprzyjaźnimy :)

***

While I've made banana muffins before, I wasn't quite sure how they'd work out with addition of caramel. I really wanted to replicate the ones I've had in Costa before, so I decided to give it a go. I was extra worried because it was supposed to be my first bake in the new oven, but after the muffin success I think we're gonna be friends :)


Zmodyfikowany przepis pochodzi z książki "Cupcakes & muffins. 100 everyday recipes" serii Love Food

Składniki:
  • 225g mąki
  • 1 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 dojrzałe banany (im bardziej miękkie, tym lepiej)
  • 8 łyżek miękkiego masła (w sumie wyszło ok. pół kostki) lub margaryny
  • 115 g drobnego cukru (caster sugar)
  • 2 rozbełtane jajka
  • 4 łyżki kwaśnej śmietany (nadaje się też jogurt - grecki lub naturalny)
  • masa kajmakowa do nadziania
  • suszone "chipsy" bananowe do dekoracji
(Według książki przepis ma starczyć na 24 cupcakes - mnie wyszło zaledwie 9 sporej wielkości muffinek)

Przygotowanie:

Banany rozdrabniamy widelcem na gładką papkę. Przesiewamy razem mąkę, proszek do pieczenia i sodę. W osobnej misce ucieramy masło z cukrem na gładką masę. Stopniowo dodajemy jajka, cały czas ucierając. Dodajemy banany i śmietanę/jogurt. Używając metalowej łyżki należy wmieszać przesianą mąkę,  mieszając do uzyskania gładkiej masy. 

Ciasto nakładamy małymi porcjami, wypełniając foremki do połowy. W środek nakładamy ok pół łyżeczki masy kajmakowej, po czym przykrywamy kolejną warstwą ciasta. Na wierzch kładziemy chipsy bananowe, lub, jeśli ktoś woli, plasterek świeżego banana. Pieczemy w 180C przez ok. 20-25 minut lub do zbrązowienia. 

***


Recipe from "Cupcakes & muffins. 100 everyday recipes", Love Food series (slightly modified).

Ingredients:

  • 225 g plain flour
  • 1 1/4 tsp baking powder
  • 1/4 tsb bicarbonate of soda
  • 2 ripen bananas
  • 8 tbsp soft butter (I found myself using about half a block) or margarine
  • 115 g caster sugar
  • 2 beaten eggs
  • 4 tbsp soured cream (greek or natural yoghurt work just as well)
  • caramel for stuffing
  • banana chips for decoration

(According to the book it's a recipe for 24 cupcakes, I managed to get 9 large muffins)


Preparation:

Mash the bananas with a fork. Sieve together flour, baking powder and soda. In a separate bowl beat the butter with sugar to get a smooth paste. Gradually add eggs, constantly beating. Add mashed bananas and cream/yoghurt. Using metal spoon stir in the flour and mix until you get a smooth dough.

To bake, first fill the muffin cases up to about half. Place about 1/2 tsp of caramel in the middle, then cover with next portion of cake mix. Place banana chips on top. Bake in 180C for 20-25 mins, until golden brown.